Wulkaniczna chmura zamyka przestrzeń powietrzną
Niebezpieczna chmura z wulkanicznym popiołem wyziewnym przez jeden z islandzkich wulkanów zablokowała loty w całej Europie. W piątek większość europejskich lotnisk zamknęła swoje przestrzenie powietrzne. Linie lotnicze zapowiedziały wstrzymanie rejsów do poniedziałku. Na lotniskach utknęło wielu turystów z Polski, którzy mieli wylecieć na wczasy do ciepłych krajów lub po prostu przemieścić się dokądś samolotem.
Ludzie z niezadowoleniem błąkali się do wieczora po czynnych jeszcze polskich lotniskach, licząc na to że uda im się jeszcze wylecieć na wczasy. Nikt bowiem nie powiedział i nie mógł jednoznacznie stwierdzić czy lot przesunięty o kilka godzin odbędzie się czy nie. Wielu pasażerów było ogromnie niezadowolonych, ale w obliczu tragedii narodowej, jaka wydarzyła się tydzień wcześniej, gdy doszło do katastrofy (rządowy Tupolew 154 z 96 osobami na pokładzie roztrzaskał się w pobliżu pasa lotniska w Smoleńsku), nikt nie podnosił głosu. Nie krzyczał, nie żądał odszkodowań. Mimo iż sporej grupie ludzi od piątkowego wieczora biegł termin wczasów, których przecież nikt im nie wydłuży, ani nie zwróci za nie pieniędzy, ludzie woleli milczeć. Lepiej bowiem stracić pieniądze niż życie. A z pyłem wulkanicznym nie ma żartów.
I z tego powodu większość lotów odwołano, a polskie lotniska jedno po drugim informowały o zamknięciu do czasów poprawy pogody. W piątek wieczorem okazało się, że większość portów Europy zdecydowała się na zamkniecie lotnisk. Ludzie, ci którzy mieli takie możliwości, musieli przesiąść się na inne środki transportu. Oblężenie przeżyły koleje i linie autokarowe.
W sobotę, jak wynika ze statystyk, odwołano w Europie 17 tys. lotów. Pył wulkaniczny jest bardzo niebezpieczny dla samolotów
Dlaczego pył wulkaniczny jest niebezpieczny?
Już w przeszłości ok. 80 samolotów – jak wynika z badań – natknęło się trakcie rejsu na popiół wulkaniczny. Blisko 10 z nich niemalże się rozbiło. Ich silniki utraciły moc. Popiół może wniknąć w dysze paliwowe, komorę spalania i turbinę, może także nagle uszkodzić wiele ruchomych części silnika i spowodować, że maszyna runie w dół. Dlatego lot podczas takich warunków atmosferycznych, jakie obecnie są w powietrzu nad Europą może być bardzo, ale to bardzo niebezpieczny.
Niestety olbrzymim problemem jest to, że tak naprawdę trudno przewidzieć, kiedy z wulkanu przestanie wydobywać się chmura popiołu. Taka sytuacja może potrwać jeszcze pół roku – jak zapowiadają synoptycy, a chmura będzie przemieszczać się po niebie. Dziś już nie ma jej nad Islandią, schodzi także znad Polski…. Rynair zapowiedział, że jeśli sytuacja się poprawi od poniedziałku wznawia loty. Podobnie ma być także z LOT-em.
Jest więc szansa, że od poniedziałku loty będą odbywały się normalnie, choć z zachowaniem przez pilotów szczególnego bezpieczeństwa, bo wulkan może jak podają synoptycy cały czas mruczeć.
Brak komentarzy »
RSS feed for comments on this post. TrackBack URL